Nie o to chodziło” – przyznałam. „Ale musiałam to zrobić. Nie mogłam się ukrywać wiecznie”.
„Nie ukrywałaś się” – powiedział James, obejmując mnie od tyłu. „Chroniłaś się. To robi różnicę”.
Richard skinął głową.
„Twoja rodzina wydaje się… skomplikowana”.
„To tylko jedno słowo” – powiedziałam, śmiejąc się słabo.
„No cóż” – powiedziała stanowczo Catherine – „teraz masz nas, a my jesteśmy bardzo prości. Kochamy cię. Jesteśmy z ciebie dumni. I uważamy, że nasz syn jest najszczęśliwszym mężczyzną na świecie, że cię znalazł”.
Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu.
„Dziękuję”.
„Idź odpocząć” – powiedział delikatnie Richard. „Jutro będzie lepiej. Albo przynajmniej inaczej”.
Po ich wyjściu, James i ja staliśmy chwilę na korytarzu.
„Wszystko w porządku?” – zapytał w końcu.
„Nie wiem” – przyznałam. „Zapytaj mnie jutro”.
„Chcesz przegapić ślub?” – zapytał z nadzieją. „Moglibyśmy polecieć do Paryża, wziąć ślub w ratuszu i jeść croissanty”.
Zaśmiałam się mimo wszystko.
„Choć brzmi to kusząco, nie. Muszę to doprowadzić do końca”.
„Wtedy razem to rozgryziemy” – obiecał. „Ale Sarah, koniec z sekretami. Koniec z drobiazgami. Jesteś błyskotliwa i hojna, zbudowałaś fantastyczne życie. Nie będą mogli cię już zdołować”.
„Koniec z ukrywaniem się” – zgodziłam się.
„Ale James… czy możemy pominąć after-party?”
Uśmiechnął się i już planował drogę ucieczki.
Następnego ranka na moim telefonie było 147 nieprzeczytanych wiadomości.
Zignorowałam je wszystkie i zaczęłam przygotowywać się do ślubu mojej siostry.
James i ja dotarliśmy do kościoła dokładnie piętnaście minut przed ceremonią. Jego rodzice już zajęli swoje miejsca. Diane nawet przestawiła miejsca siedzące i umieściła nas w drugim rzędzie po stronie panny młodej, tuż za moimi rodzicami.
Kiedy usiedliśmy, moja mama odwróciła się i przybrała spokojny wyraz twarzy.
„Sarah. Doktorze Mitchell. Wyglądasz pięknie”.
„Dziękuję” – odpowiedziałam neutralnie.
Ceremonia była piękna. Victoria była olśniewającą panną młodą, a Brandon wyglądał na autentycznie szczęśliwego. Mimo wszystko cieszyłam się ich szczęściem.
Kochali się na swój sposób, nawet jeśli było to nieco powierzchowne i nastawione na status.
Podczas składania przysięgi małżeńskiej James wziął mnie za rękę i delikatnie ją uścisnął. Spojrzałam na niego i zobaczyłam swoją przyszłość – nie idealną, ale realną – zbudowaną na uczciwości, szacunku i szczerej miłości.
Przyjęcie odbyło się w ekskluzywnym klubie wiejskim, z białymi kwiatami i kwartetem smyczkowym wszędzie. Diane posadziła nas nawet przy stole głównym, więc usiadłam między Jamesem a ojcem, naprzeciwko Victorii i Brandona.
Moja siostra wciąż zerkała na mój pierścionek.
Wyglądało na to, że nie mogła się powstrzymać.
Po kolacji wzniesiono toasty. Pierwszy był drużba Brandona, opowiadając dowcipy z czasów studenckich. Potem przyszła druhna Victorii, opowiadając historie o zakupach i wieczornych wyjściach z przyjaciółmi.
Wtedy wstał mój ojciec.
„Chcę porozmawiać o moich córkach” – zaczął, a mnie ścisnęło w żołądku.
„Victorio, zawsze byłaś najłatwiejsza do zrozumienia. Wiesz, czego chcesz i od razu to realizujesz. Zawsze to w tobie podziwiałam”.
Victoria promieniała.
„A Sarah…” Zrobił pauzę i spojrzał na mnie. „Sarah, zdaję sobie sprawę, że w ogóle cię nie znam. Myślałem, że znam”. Myślałem, że rozumiem twoje życie, twoje wybory, twoją sytuację. Ale wczoraj wieczorem zdałem sobie sprawę, że wszystko, co myślę o mojej córce, opiera się na moich własnych założeniach, a nie na jakiejś konkretnej rozmowie czy zrozumieniu.
Impreza ucichła.
„Dała nam pani okazję, żeby panią zlekceważyć” – kontynuował – „i chyba zaczynam rozumieć dlaczego. Bo jasno to pani powiedzieliśmy, prawda? Że sukces może wyglądać tylko w jedną stronę. A kiedy osiągnęła pani sukces w inny sposób – cichszy, bardziej znaczący – nie mogliśmy tego dostrzec”.
Ścisnęło mnie w gardle.
„Więc, przed wszystkimi, chcę powiedzieć, że mi przykro. I jestem z was obu dumny – z różnych powodów, ale ostatecznie z tych samych”.
Uniósł kieliszek.
„Za moje córki. Niech każda z nich znajdzie szczęście na swój sposób”.
Na sali rozległy się głośne brawa.
Widziałam, jak wiele osób przeciera oczy.
Wiktoria płakała, a jej starannie nałożony makijaż zaczynał spływać. Spojrzała na mnie przez stół i po raz pierwszy od lat zobaczyłam moją młodszą siostrę zamiast rywalki.
„Ja też panią przepraszam” – powiedziała cicho. „Za wszystko”. Za każde okropne słowo, które wypowiedziałam. Za to, że poczułaś się, jakbyś musiała się ukrywać.
„Przepraszam, że nie byłam szczera” – odpowiedziałam. „W tej sprawie”.
„Czy możemy…” Zawahała się. „Czy możemy zacząć od nowa po miesiącu miodowym? Może pójdziemy na kawę albo coś?”
Uśmiechnęłam się, czując coś w środku.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.