Po latach zmagań z zawodem artysty, podjąłem pracę rozlewacza szampana w eleganckiej galerii. Potem patrzyłem, jak moja synowa sprzedaje mój szesnastoletni obraz za 330 000 dolarów, jakby był jej własny.

„Właśnie dlatego powinno nosić twoje nazwisko” – powiedziała. „Jesteś dowodem na to, że nigdy nie jest za późno, by wrócić do twórczego życia”.

W miarę upływu wieczoru myślałam o tożsamości i odrodzeniu – o różnicy między tym, kim jesteś, a tym, kim inni myślą, że powinnaś być. Przez osiem lat, po śmierci Roberta, akceptowałam rolę wdowy z gorszym statusem, kogoś, kogo produktywne życie praktycznie się skończyło.

Kradzież Ashley nieumyślnie ujawniła, że ​​moje produktywne życie nigdy się nie skończyło. Zostało jedynie przerwane.

Eleanor Price podeszła do mnie, gdy stałam i patrzyłam na mój najnowszy obraz, autoportret zatytułowany „Artystka w pracy”, przedstawiający mnie malującą w pracowni w moim mieszkaniu.

„Margaret” – powiedziała Eleanor – „mam nadzieję, że rozważysz wystawę indywidualną u nas w przyszłym roku”. Sądząc po dzisiejszych reakcjach, myślę, że bez problemu mogłabyś zapełnić naszą główną galerię.

Wystawa indywidualna w Galerii Whitmore – gdzie ta podróż zaczęła się, gdy zobaczyłam Ashley sprzedającą moje skradzione prace. Symetria była niemal zbyt idealna.

„Eleanor” – powiedziałam – „potrzebuję czasu, żeby stworzyć wystarczająco dużo nowych prac na całą wystawę”.

„Nie spiesz się” – odpowiedziała. „Dobrej sztuki nie da się przyspieszyć”.

Gdy przyjęcie dobiegało końca, a goście zaczęli wychodzić, przespacerowałam się po wystawie po raz ostatni. Dziesiątki artystów było reprezentowanych. Setki osób przyszło zobaczyć prace, które powinny zostać utracone na zawsze. Historie przetrwania i odzyskiwania, sztuki, która przetrwała ludzi, którzy próbowali ją ukraść.

W centrum głównej galerii wyświetlono instalację wideo z wywiadami z członkami rodziny opowiadającymi o odzyskanych dziełach sztuki. Linda Caldwell opowiadała o poświęceniu swojej matki, która przez czterdzieści lat malowała to samo wybrzeże, odkrywając każdego dnia coś nowego w znanych tematach. Starszy mężczyzna o nazwisku Robert Jimenez opisał abstrakcyjne obrazy swojego ojca z lat 60. – dzieła uważane za bezwartościowe po kradzieży, ale uznawane za znaczące po odzyskaniu.

Każda historia była inna, ale tematyka była ta sama: wytrwałość, poświęcenie wizji i przekonanie, że tworzenie piękna to wartościowy sposób na spędzenie życia.

Przyglądając się tym świadectwom, uświadomiłam sobie, że Ashley nieświadomie dała mi coś cenniejszego niż pieniądze, które zarabiała: zmusiła mnie do obrony mojej artystycznej tożsamości, do udowodnienia, że ​​o Margaret Hartwell zawsze warto było walczyć.

David zastał mnie stojącą przed niedokończonym pejzażem morskim Eleanor Caldwell, który Linda pożyczyła mi jako symbol przerwanego, ale trwającego twórczego życia.

„Mamo” – zapytał cicho – „jesteś gotowa do domu?”.

Znów rozejrzałam się po galerii i zobaczyłam swoje prace wystawione obok prac artystów, których nazwiska zostały ujawnione, ponieważ ktoś próbował je ukraść.

„Tak” – powiedziałam, biorąc go pod rękę. „Jestem gotowy, żeby wrócić do domu i malować”.

Bo jutro rano obudzę się w swojej pracowni i będę kontynuował pracę, którą zacząłem 46 lat temu, kiedy po raz pierwszy wziąłem pędzel do ręki i uznałem, że świat jest wystarczająco piękny, by poświęcić mu szczególną uwagę.

I tym razem nikt nie będzie mógł mi tego odebrać.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.