„Właśnie dlatego powinno nosić twoje nazwisko” – powiedziała. „Jesteś dowodem na to, że nigdy nie jest za późno, by wrócić do twórczego życia”.
W miarę upływu wieczoru myślałam o tożsamości i odrodzeniu – o różnicy między tym, kim jesteś, a tym, kim inni myślą, że powinnaś być. Przez osiem lat, po śmierci Roberta, akceptowałam rolę wdowy z gorszym statusem, kogoś, kogo produktywne życie praktycznie się skończyło.
Kradzież Ashley nieumyślnie ujawniła, że moje produktywne życie nigdy się nie skończyło. Zostało jedynie przerwane.
Eleanor Price podeszła do mnie, gdy stałam i patrzyłam na mój najnowszy obraz, autoportret zatytułowany „Artystka w pracy”, przedstawiający mnie malującą w pracowni w moim mieszkaniu.
„Margaret” – powiedziała Eleanor – „mam nadzieję, że rozważysz wystawę indywidualną u nas w przyszłym roku”. Sądząc po dzisiejszych reakcjach, myślę, że bez problemu mogłabyś zapełnić naszą główną galerię.
Wystawa indywidualna w Galerii Whitmore – gdzie ta podróż zaczęła się, gdy zobaczyłam Ashley sprzedającą moje skradzione prace. Symetria była niemal zbyt idealna.
„Eleanor” – powiedziałam – „potrzebuję czasu, żeby stworzyć wystarczająco dużo nowych prac na całą wystawę”.
„Nie spiesz się” – odpowiedziała. „Dobrej sztuki nie da się przyspieszyć”.
Gdy przyjęcie dobiegało końca, a goście zaczęli wychodzić, przespacerowałam się po wystawie po raz ostatni. Dziesiątki artystów było reprezentowanych. Setki osób przyszło zobaczyć prace, które powinny zostać utracone na zawsze. Historie przetrwania i odzyskiwania, sztuki, która przetrwała ludzi, którzy próbowali ją ukraść.
W centrum głównej galerii wyświetlono instalację wideo z wywiadami z członkami rodziny opowiadającymi o odzyskanych dziełach sztuki. Linda Caldwell opowiadała o poświęceniu swojej matki, która przez czterdzieści lat malowała to samo wybrzeże, odkrywając każdego dnia coś nowego w znanych tematach. Starszy mężczyzna o nazwisku Robert Jimenez opisał abstrakcyjne obrazy swojego ojca z lat 60. – dzieła uważane za bezwartościowe po kradzieży, ale uznawane za znaczące po odzyskaniu.
Każda historia była inna, ale tematyka była ta sama: wytrwałość, poświęcenie wizji i przekonanie, że tworzenie piękna to wartościowy sposób na spędzenie życia.
Przyglądając się tym świadectwom, uświadomiłam sobie, że Ashley nieświadomie dała mi coś cenniejszego niż pieniądze, które zarabiała: zmusiła mnie do obrony mojej artystycznej tożsamości, do udowodnienia, że o Margaret Hartwell zawsze warto było walczyć.
David zastał mnie stojącą przed niedokończonym pejzażem morskim Eleanor Caldwell, który Linda pożyczyła mi jako symbol przerwanego, ale trwającego twórczego życia.
„Mamo” – zapytał cicho – „jesteś gotowa do domu?”.
Znów rozejrzałam się po galerii i zobaczyłam swoje prace wystawione obok prac artystów, których nazwiska zostały ujawnione, ponieważ ktoś próbował je ukraść.
„Tak” – powiedziałam, biorąc go pod rękę. „Jestem gotowy, żeby wrócić do domu i malować”.
Bo jutro rano obudzę się w swojej pracowni i będę kontynuował pracę, którą zacząłem 46 lat temu, kiedy po raz pierwszy wziąłem pędzel do ręki i uznałem, że świat jest wystarczająco piękny, by poświęcić mu szczególną uwagę.
I tym razem nikt nie będzie mógł mi tego odebrać.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.