Po latach zmagań z zawodem artysty, podjąłem pracę rozlewacza szampana w eleganckiej galerii. Potem patrzyłem, jak moja synowa sprzedaje mój szesnastoletni obraz za 330 000 dolarów, jakby był jej własny.

Imiona. Lokalizacje. Dane finansowe. FBI uważa, że ​​była jedynie ogniwem w znacznie większej organizacji.

A więc Ashley nie była mózgiem wszystkiego, co zakładałem. Była innym rodzajem pionka – zwerbowanym i wykorzystywanym przez ludzi, którzy dostrzegali jej desperacką potrzebę sukcesu i ją wykorzystywali. To nie usprawiedliwiało jej działań, ale wyjaśniało, jak absolwentka szkoły artystycznej z małego miasteczka mogła zorganizować coś tak wyrafinowanego. Otrzymała pomoc i wskazówki – a może nawet groźby, które miały ją trzymać w ryzach.

„David” – zapytałem cicho – „jak sobie z tym radzisz?”.

„Odchodzę” – powiedział cicho. „Muszę. Nie tylko z powodu oszustwa, ale także dlatego, że patrzyła mi w oczy przez trzy lata i kłamała o wszystkim, co naprawdę się liczyło. Nie mogę odbudować małżeństwa na takim fundamencie”.

Pomyślałem o Robercie – czterdzieści lat zbudowanych na uczciwości i wspólnych wartościach. David zasługiwał na takie partnerstwo, a nie na życie oparte na wyrachowanym oszustwie.

„Przepraszam, kochanie” – powiedziałam. „Wiem, że ją kochałaś”.

„Kochałem osobę, za którą ją uważałem” – odpowiedział. „Okazało się, że ta osoba nigdy nie istniała”.

Po tym, jak się rozłączyliśmy, siedziałam w samochodzie, obserwując, jak zachodzące słońce maluje niebo kolorami, które po prostu musiałam uchwycić. Jutro zadzwonię do Galerii Whitmore w sprawie retrospektywy. Zacznę planować wystawę zbiorową z Lindą Caldwell. Wskrzeszę Margaret Hartwell po jej niewidzialnej egzystencji jako Margaret Thompson.

Ashley ukradła moją przeszłość, ale nieświadomie pokazała mi, że wciąż mam przyszłość, o którą warto walczyć.

Telefon zadzwonił o szóstej rano we wtorek, trzy tygodnie po aresztowaniu Ashley. Funkcjonariusz Martinez brzmiał na wyczerpanego, ale jednocześnie ponuro zadowolonego.

„Pani Thompson, pilnie pani potrzebujemy”. Dzięki współpracy Ashley coś nieoczekiwanego wyszło na jaw.

„Co takiego?”

„Nie okradała tylko poszczególnych artystów” – powiedział agent Martinez. „Była częścią siatki, która systematycznie rabowała muzealne depozyty, zakładała warsztaty naprawcze firm ubezpieczeniowych, a nawet sprzedawała majątki. Mówimy tu o zorganizowanej przestępczości na skalę ogólnokrajową”.

Godzinę później byłem w biurze FBI, przeglądając zdjęcia i dokumenty, które ujawniały prawdziwy rozmiar przestępstwa: nazwiska, adresy, dane finansowe sprzed ponad dekady – organizacja przestępcza, która ukradła dzieła sztuki warte miliony dolarów z dziesiątek źródeł.

„To nie jest zwykłe oszustwo” – wyjaśnił agent Martinez. „To kradzież dóbr kultury. Wymazali i redystrybuowali dziedzictwo dla zysku”.

Sednem współpracy Ashley była księga zawierająca szczegółowe zapisy wszystkich dzieł sztuki przetworzonych w ramach operacji: nazwiska artystów, metody nabycia, ceny sprzedaży, kontakty do galerii, biznesplan systematycznego niszczenia amerykańskiego dziedzictwa artystycznego.

„Pani Thompson” – powiedział funkcjonariusz Martinez – „pani sprawa była kluczem do rozwiązania całej sprawy. Bez twojej dokumentacji i gotowości do ścigania nigdy nie odkrylibyśmy całej siatki”.

Przeanalizowałem zdjęcia innych skradzionych dzieł – stylów z różnych regionów i okresów, abstrakcyjnych dzieł ekspresjonistycznych z lat 60., sztuki ludowej ze społeczności wiejskich, a nawet dzieł, które wyglądały na pochodzące z kolekcji muzealnych.

„Jak to możliwe?” – zapytałem. „Czy muzea nie mają zabezpieczeń?”

„Magazyny są mniej bezpieczne niż przestrzenie wystawowe” – odpowiedział funkcjonariusz Martinez. „Wiele muzeów przechowuje tysiące obiektów, które rzadko są sprawdzane”. Kilka brakujących obiektów może pozostać niezauważonych przez lata, zwłaszcza jeśli zostaną zastąpione dokumentacją stwierdzającą, że obiekty zostały uszkodzone lub zniszczone.

Podała mi teczkę z napisem „Odzyskane”. W środku znajdowały się zdjęcia dzieł sztuki zwracanych rodzinom – muzeom i spadkobiercom – którym powiedziano, że ich dzieła przepadły na zawsze.

„To właśnie umożliwiła twoja odwaga” – powiedziała. „Siedemnaście rodzin odzyskało swoje dzieła. Cztery muzea odzyskały dzieła, które uważały za utracone na zawsze”. Udało nam się zlokalizować około trzystu innych skradzionych przedmiotów.

Zdjęcie za zdjęciem: ludzie z obrazami, rzeźbami, rysunkami – zwróconymi pamiątkami rodzinnymi. Dorosłe dzieci odkrywające, że rzeźby ich ojca nie zginęły w pożarach magazynów. Starsze kobiety, takie jak Linda Caldwell, odkrywające na nowo twórczość swojej matki.

„Co się dzieje z Ashley?” – zapytałem.

„Odsiedzi karę więzienia” – powiedział funkcjonariusz Marti.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.