Dobrze. Wpadli Witka i Sierioga.
— Ach, — skinęła głową. — Wyraźnie.
W jej głosie nie było wyrzutu, ale też nie było ciepła. Tylko spostrzeżenie. Igor poczuł lekką irytację.
— Co masz na myśli mówiąc „wyraźnie”?
— Nic. Po prostu domyślam się, dlaczego w lodówce nie było dobrego sera.
— Swieta, nie bądź taka dziecinna. Przyszli znajomi, przyjąłem ich jak należy.
Nie zrozumieli i zaczęli rozpakowywać zakupy. Igor nawet się zatrzymał i wrócił do pokoju. Jej ciche wyrzuty działały mu na nerwy. Nie siedział po prostu w domu — pracował, myślał, planował. Tylko że rezultaty nie były takie, jakich oczekiwał. Ale to było przejściowe.
Kolejne tygodnie mijały w zwykłym rytmie. Swietłana wychodziła do pracy o ósmej rano i wracała około ósmej wieczorem, czasami później. Igor obudził się około dziesiątej, zjadł leniwe śniadanie i „pracował” przez dwie godziny przy komputerze – choć można by to tak nazwać, gdyby miał dużo dobrej woli. Wcześniej szukał pracy, czytał artykuły i oglądał filmy szkoleniowe.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.