Igor odchylił się na kanapie i wyraźnie zaciągnął papierosa, dmuchając w stronę uchylonego okna. Przy stole siedzieli Vitka i Seryoga – przyjaciele ze studiów, których nie widział od jakichś trzech miesięcy. Na środku stołu stała butelka koniaku, a obok półmiski z wędlinami, oliwkami i serami. Wszystko jak należy.
„Słuchajcie, chłopaki” – Igor wskazał na okno, za którym stała srebrna Toyota Camry. „Myślę, że porozmawiamy o wymianie jej na coś ciekawszego. Na przykład BMW albo Audi. Camry jest niezawodna, oczywiście, ale chcę czegoś z charakterem”.
Vitka cicho zagwizdała. „Świetnie ci idzie, stary. Wiesz, ile pieniędzy musisz zainwestować?”
„No cóż” – Igor machnął nonszalancko ręką – „zarobimy trochę pieniędzy. Mam teraz kilka projektów w trakcie realizacji. Skończę jeden i będę miał wystarczająco dużo na nowy samochód”. Seryoga rozejrzał się po mieszkaniu – przestronnym, trzypokojowym mieszkaniu w nowym budynku, po drogim remoncie i z meblami, które ewidentnie nie były z IKEI. Na ścianie wisiał ogromny telewizor, a w kącie stał ekspres do kawy, który Seryoga widział tylko w reklamach.
„Brawo, Igorek” – powiedział z systematycznym podziwem. „Wciąż pamiętam, jak kończyliśmy studia, przeprowadzki z jednego mieszkania do drugiego, a spójrz na ciebie: mieszkanie, samochód, wszystko i cel”.
Igor uśmiechnął się skromnie, ale w głębi duszy pękał z dumy. Cenił takie chwile – kiedy mógł pokazać swój sukces, udowodnić, że wszystkie te lata nie poszły na marne, że wszystko załatwił, że szukał okazji.
„Staram się, jak mogę, chłopaki. Wiecie, jak to jest w dzisiejszych czasach: jak nie pracujesz, to nie jesz. Trzeba się po prostu spieszyć”.
Witka dolała sobie koniaku. „A jak tam twoja Swieta? Też pracuje?”
— Jasne, w jakiejś firmie jako księgowa. Lubi to, więc niech pracuje. Kobieta też musi umieć się rozwijać, bo inaczej zrobi się w domu zgorzkniała.
Nie wspomniał, że pensja Swietłany tak naprawdę wystarcza na opłacenie kredytu, rachunków, zakupów spożywczych i wszystkiego innego. Że jego własne „projekty” były głównym źródłem dochodu i przynosiły najwyżej tysiąc dwadzieścia rubli miesięcznie – o ile w ogóle cokolwiek przynosiły. Że camry to jej samochód, kupiony przed ślubem za pieniądze, które Swieta oszczędzała przez trzy lata. Po co zawracać mu głowę takimi szczegółami?
Nie spali do wieczora, ostentacyjnie. Igor opowiadał o swoich planach, o tym, że chce założyć własny biznes, o swoich znajomościach i perspektywach. Przyjaciele słuchali, kiwali głowami i byli pod wrażeniem. Kiedy w końcu wyszli, Igor poczuł przyjemne zmęczenie i satysfakcję.
Posprzątał ze stołu, wyczyścił popielniczkę i szeroko otworzył okna – Swieta nie lubiła zapachu tytoniu. Potem włączył telewizor i usiadł na kanapie, żeby się wyłączyć. Swietłana miała wrócić dopiero za godzinę.
Przyjechała około ósmej wieczorem, zmęczona, z ciężkimi torbami z zakupami. Igor nie mógł jej pomóc zanieść ich do kuchni.
„Jak minął dzień?” – zapytała, zdejmując buty.
REKLAMA
Aby kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.