„Twój testament” – powiedziałam spokojnie – „jest sfałszowany. I to kiepsko. James odkrył już kilka nieścisłości prawnych w jego treści, a podpis jest ewidentnie sfałszowany. Dokonanie fałszerstwa jest przestępstwem w Massachusetts, zagrożonym karą do pięciu lat więzienia”.
Postępowałam metodycznie, przedstawiając dowody: dziennik Adama dokumentujący jej niestosowne zaloty, SMS-y między nią a Jenną omawiające plan, a na koniec raport Franka ze śledztwa, szczegółowo opisujący jej problemy finansowe, nakaz eksmisji i porzucenie przez Tylera.
„Wiemy wszystko, Cassandro” – powiedziałam, gdy siedziała w oszołomionym milczeniu. „Teraz pytanie brzmi, co będzie dalej”.
Przez długi czas milczała. Potem, ku mojemu zaskoczeniu, zaczęła płakać. Nie teatralnymi łzami, które widziałam, jak manipuluje naszymi rodzicami, ale głębokim, rozdzierającym serce szlochem.
„Nie wiedziałam, co innego zrobić” – powiedziała w końcu, szlochając. „Będę bezdomna. Za dwa tygodnie będziemy z Lucasem na ulicy. Tyler zostawił nas z niczym. Rachunki za leczenie rosną. Pomyślałam: a co, gdybym tylko mogła wynieść trochę pieniędzy z domu…”
„Więc postanowiłaś zniszczyć reputację Adama?” – zapytałam, a mój głos stwardniał. „Żeby powiedzieć wszystkim, że mnie zdradził? Że sfałszował dokumenty?”
„Byłam zdesperowana!” – krzyknęła, a jej żal przerodził się w furię. „Masz wszystko! Ten wielki dom, dobrze prosperujący biznes, szacunek wszystkich! Co ja mam? Dziecko z wadą serca, 75 000 dolarów długu i nakaz eksmisji. Spróbuj po prostu podjąć rozsądne decyzje w takiej sytuacji!”
Jej wybuch wisiał między nami jak ciemna chmura.
Jej szczerość, pozbawiona manipulacji i kłamstw, poruszyła coś we mnie. Nie przebaczenie, jeszcze nie, ale może zrozumienie.
„Lucas jest synem Tylera, prawda?” – zapytałam łagodniej.
Skinęła głową i otarła oczy. „Tak. Adam nigdy mnie nie dotknął. Nie w ten sposób. Próbowałam z nim lata temu. Zawsze od razu mnie odrzucał. Był wobec ciebie irytująco lojalny”.
„A testament?”
„Mój przyjaciel Dave pomógł mi go napisać. Zajmuje się grafiką komputerową i pomyślał, że łatwo będzie podrobić podpis. Chciałem to wykorzystać, żeby wymusić na tobie pieniądze. Nigdy nie sądziłem, że tak dokładnie to zbadasz”.
Wyłączyłem dyktafon i usiadłem wygodnie, rozważając swój kolejny ruch. Cassandra spojrzała na mnie nerwowo, wyraźnie spodziewając się najgorszego.
„Mogłabym wnieść oskarżenie” – powiedziałem w końcu. „To, co zrobiłeś, było nielegalne, nie wspominając o okrucieństwie i wyrachowaniu”.
Skinęła żałośnie głową. „Wiem”.
„Ale to by zraniło Lucasa” – kontynuowałem. „A mimo wszystko to mój siostrzeniec. Kocham go”.
Pochyliłem się, upewniając się, że patrzy prosto na mnie. „Więc tak się stanie. Powiesz wszystkim prawdę: że skłamałaś w sprawie romansu, że Lucas nie jest synem Adama i że sfałszowałaś testament. Przeprosisz mnie publicznie i pamięć Adama.
„A potem co?” zapytała cicho. „Nadal będziemy eksmitowani”.
„Jeszcze nie skończyłam” – powiedziałam. „W zamian za pełne przyznanie się i prawną obietnicę, że nigdy więcej nie spróbuję czegoś takiego, pomogę tobie i Lucasowi. Nie oddając ci połowy mojego domu, ale ustanawiając fundusz powierniczy na edukację i koszty leczenia Lucasa. I pomagając ci znaleźć stałe mieszkanie”.
Otworzyła szeroko oczy. „Dlaczego zrobiłaś to po tym, co zrobiłam?”
„Nie dla ciebie” – powiedziałam szczerze. „Dla Lucasa. I dlatego, że Adam chciałby, żebym pomogła jego siostrzeńcowi, nawet jeśli jego matka próbowałaby zrujnować jego reputację”.
„Są pewne warunki” – kontynuowałam. „Przejdziesz terapię i skorzystasz z poradnictwa finansowego. Zadbasz o stabilną pracę. I pozwolisz mi być częścią życia Lucasa, abym mogła zapewnić mu dobrą opiekę. Jeśli naruszysz którykolwiek z tych warunków, twoje wsparcie zostanie natychmiast wstrzymane”.
Cassandra milczała przez długi czas, analizując wszystko. „Nie zasługuję na twoją pomoc” – powiedziała w końcu.
„Nie” – zgodziłam się – „nie musisz. Ale Lucas zasługuje na dom i opiekę medyczną. A ja zasługuję na to, aby pamięć o moim mężu została zachowana. To rozwiązanie daje nam obojgu to, czego potrzebujemy”.
Po dalszym omówieniu szczegółów Cassandra zgodziła się na moje warunki. Miałyśmy spotkać się z Jamesem następnego dnia, aby sformalizować umowę, a ona miała złożyć publiczne wyznanie podczas rodzinnego obiadu w następny weekend.
Kiedy ją odprowadzałam, zatrzymała się w drzwiach. „Naprawdę mi przykro, Bridget. Całe życie zazdrościłam ci twojego wspaniałego życia”.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.