Nie potrzebuję wnuków od wiejskiej dziewczyny!” Bogacz wyparł się syna, gdy usłyszał, że jego wiejska narzeczona spodziewa się trojaczków! Ale trzy lata później wyśmiał go – i był ZDUMIONY tym, co zobaczył

Wnętrze domu było jeszcze bardziej imponujące niż elewacja. Eleganckie meble z litego drewna, oryginalne obrazy na ścianach, pianino w kącie salonu – wszystko emanowało przepychem i wyrafinowanym smakiem.

Z kuchni wyszła Angela – piękna młoda kobieta o kasztanowych włosach i zielonych oczach. Władimir Timofiejewicz pamiętał ją jako prostą wiejską dziewczynę, ale kobieta przed nim emanowała elegancją kobiety z wyższych sfer, stylowo ubrana i o pełnej wdzięku postawie.

„Panie Sokołow” – powitała go z powściągliwym uśmiechem. „Co za miła niespodzianka. Zostanie pan na kolację?”

Staruszek skinął głową bez słowa, wciąż próbując wszystko przetworzyć.

„Ojcze, czy mogę panu przedstawić wnuki, których pan nigdy nie chciał?” – zapytał Artem z lekko ironicznym uśmiechem. „Aleksiej, Maksym i mała Wiera. W przyszłym miesiącu skończą trzy lata”.

Władimir Timofiejewicz pochylił się nad wózkiem i spojrzał na twarze dzieci. Były piękne, zdrowe i zadziwiająco podobne do niego, gdy był dzieckiem.

„Jak… jak sobie z tym wszystkim poradziłeś?” – zapytał w końcu, wskazując na dom i wszystko wokół. „Myślałem, że jesteś na tej wsi…”

Artem cicho się zaśmiał. „Chodź ze mną do biura, ojcze. Chyba mamy dużo do omówienia”.

W biurze na piętrze Artem pokazał ojcu dokumenty, które rozwiązały zagadkę. Działka, na której zbudował dom, należała do babci Andżeli.

Ale nie była to zwykła działka – była strategicznie położona na skraju wsi, w rejonie, który później stał się bardzo atrakcyjny pod względem rozwoju turystyki.

„Widzisz, ojcze, kiedy odmówiłeś mi pomocy, musiałem polegać na własnym osądzie. Zrobiłem to, czego mnie nauczyłeś – mądrze zainwestowałem.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.