Więc bez powodu włożyłam chodaki i poszłam za nim, bez płaszcza, bez namysłu. Z tym dziwnym przeczuciem, że zaraz wydarzy się coś ważnego.
Stara stodoła… i sekret małej dziewczynki
Oslo prześlizgnął się przez szczelinę w płocie, tym, którego Lina używała latem do zabawy na pustej działce obok. Nie wracałam do tego od lat.
Zaprowadził mnie do starej stodoły, której już nie używaliśmy. Drzwi wisiały krzywo. Drewno pachniało wilgocią i kurzem.
W środku, w kącie, znajdowało się dziwne „gniazdo”. Nie z gałęzi, ale z ubrań. Ubrań, które znałam na pamięć:
Jej fioletowy szalik,
Niebieska bluza z kapturem,
Mała, biała szkolna kamizelka.
Wszystko starannie poukładane.
Chuda, trójkolorowa kotka przytulała się pośrodku, jej brzuszek otaczały trzy małe kocięta, cicho oddychające. Oslo położyła obok nich żółty sweterek, niczym ostatni element układanki.
I wtedy wszystko stało się jasne.
Ten sweter nie był tym z wypadku, ale drugim, jego bliźniaczym swetrem, tym, który kupiłam dwa razy „na wszelki wypadek”. Lina musiała go zabrać, razem z resztą swoich rzeczy, żeby urządzić przytulne gniazdko w miejscu, które znalazła.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.