„Moje mierne prace, które sprzedałeś za setki tysięcy dolarów” – powiedziałem spokojnym głosem.
„Prace, które gniły w twojej piwnicy” – warknęła. „Prace, z których zrezygnowałeś. Uratowałem te obrazy i nadałem im na nowo znaczenie”.
David wpatrywał się w żonę, jakby nigdy wcześniej jej nie widział. „Ashley… ukradłaś mojej matce”.
„Uratowałam sztukę przed zapomnieniem i dałam jej należne uznanie” – powiedziała chłodno. „Twoja matka serwowała szampana za najniższą krajową, podczas gdy arcydzieła pokrywały się kurzem w jej mieszkaniu”.
To bezceremonialne okrucieństwo uderzyło mnie jak cios fizyczny. W oczach Ashley byłem niczym więcej niż surowym materiałem – przeszkodą, którą trzeba było usunąć.
„Masz rację w jednym” – powiedziałem cicho. „Poddałem się. Ale ty popełniłeś błąd, Ashley”. „Zakładałeś, że będę się poddawał”.
Syreny policyjne w oddali stawały się coraz głośniejsze. Helen najwyraźniej spełniła swoją groźbę wezwania policji. Ashley też je usłyszała. Jej wyraz twarzy zmienił się z gniewu w wyrachowanie, gdy możliwości się zawęziły.
„To jeszcze nie koniec” – powiedziała, patrząc mi prosto w oczy. „Nie masz pojęcia, co niszczysz”.
„Mam wszystkie pomysły” – odpowiedziałem. „Niszczę organizację przestępczą zbudowaną na pracy, którą ukradłem, i czerpię z tego ogromną przyjemność”.
W alejkę wjechały radiowozy, a ich migające światła pomalowały ceglane ściany na czerwono i niebiesko. Kariera Ashley Thompson jako obiecującej, wschodzącej artystki miała się właśnie nagle zakończyć.
Ale moja kariera jako osoby, która nie chciała być niewidzialna, dopiero się zaczynała.
Aresztowanie przebiegło zaskakująco sprawnie – bez dramatycznych okrzyków, tylko dwóch agentów federalnych w ciemnych garniturach wyjaśniało Ashley jej prawa, a ona zachowywała spokój z wprawą kogoś, kto był przygotowany na taką chwilę.
„Pani Hayes” – powiedział agent – „jest pani aresztowana za spisek mający na celu popełnienie oszustwa związanego z dziełami sztuki, oszustwo internetowe i pranie brudnych pieniędzy. Ma pani prawo zachować milczenie…”
Z drzwi galerii obserwowałam, jak prowadzą ją do nieoznakowanego sedana. David stał nieruchomo w alejce, wyglądając, jakby właśnie był świadkiem wypadku samochodowego, który zrujnował całą jego przyszłość.
Agentka Sarah Martinez – niespokrewniona z Helen – znalazła mnie dwadzieścia minut później w zapleczu galerii, składającą zeznania młodemu technikowi FBI o nazwisku Williams.
„Pani Thompson” – powiedziała agentka Martinez – „potrzebujemy pani współpracy w śledztwie. Ta sprawa wydaje się być poważniejsza, niż początkowo sądziliśmy”.
„Surowa?” – powtórzyłam. „Co pani ma na myśli?”
„Pani synowa nie działała sama” – powiedziała z poważnym wyrazem twarzy. „Zbadaliśmy siatkę oszustw związanych z dziełami sztuki, w tym prace konserwatorskie rzekomo uszkodzonych dzieł. Ashley Thompson była częścią wyrafinowanej operacji”.
Implikacje uderzyły mnie jak zimny prysznic. „Ilu innym artystom okradła?”
„Nie wiemy jeszcze na pewno” – powiedział funkcjonariusz Martinez – „ale zidentyfikowaliśmy co najmniej dwanaście innych przypadków, w których początkujący artyści wykazali się podejrzanym postępem w swoich umiejętnościach technicznych, często zbiegającym się z dostępem do kolekcji zniszczonych dzieł sztuki”.
Williams podniósł wzrok znad laptopa. „Pani Thompson, kiedy rozmawiała pani z Pete’em Morrisonem o remoncie, czy wspominał, że inni ludzie byli zainteresowani zniszczonymi obrazami?”
„Wspomniał tylko o Dannym Morrisonie” – powiedziałem. „Kuzynie Ashley”.
„Musimy porozmawiać z Dannym Morrisonem” – powiedział funkcjonariusz Martinez. „I potrzebujemy kompletnego spisu każdego dzieła zabranego z pani kolekcji”.
Przez kolejne trzy godziny wygłaszałem najbardziej szczegółową autobiografię artystyczną w moim życiu – każdy obraz, jaki pamiętałem, każdą technikę, której używałem, a nawet konkretne marki farb, które preferowałem. Williams fotografował moją dokumentację, podczas gdy agent Martinez zadawał pytania, które ujawniły, jak wiele FBI wiedziało już o działalności Ashley.
„Pani Thompson” – zapytał agent Martinez – „czy Ashley kiedykolwiek wspominała o innych artystach, których była mentorką lub z którymi współpracowała?”
Przypomniały mi się rozmowy podsłuchane w galeriach, kiedy jeszcze serwowałem szampana. „Wspominała o studiowaniu historycznych technik architektury krajobrazu” – powiedziałem. „Ale założyłem, że miała na myśli książki lub wizyty w muzeach”.
„Uważamy, że miała na myśli studiowanie historycznych obrazów, które zostały zgłoszone jako uszkodzone lub zniszczone” – powiedział agent Martinez. „Oszustwa ubezpieczeniowe połączone z kradzieżą dzieł sztuki”.
Skala działalności Ashley była oszałamiająca. H
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.