Działania Eleanor nie miały na celu jedynie odzyskania fortuny; kierowała nimi zemsta, podsycana latami bólu i gniewu. Po odłożeniu listu do skrytki Mark podjął decyzję.
Nie mógł pozwolić Eleanor wykorzystać go jako narzędzia zemsty.
Tej nocy Mark zaczął planować możliwe drogi ucieczki z posiadłości, ale bystry instynkt Eleanor wyczuł jego niepokój. Następnego ranka znalazła go w jadalni, a jej lodowata obecność przerwała ciszę.
„Eleanor, byłaś zajęta, prawda?”
Mark zamarł z łyżką w połowie drogi do ust.
„Nie wiem, o czym mówisz”.
Eleanor uśmiechnęła się zimno. „Nie igraj ze mną, Marku. Jeśli myślisz, że możesz mnie przechytrzyć, to się mylisz. Stawiałem czoła przeciwnikom o wiele bardziej przebiegłym od ciebie”.
Mark przełknął ślinę i z trudem panował nad głosem. „Nie wiem, o co mnie oskarżasz, ale nie robię nic złego”.
Eleanor podeszła bliżej i zniżyła głos do jadowitego szeptu. „Jeśli mnie zdradzisz, pożałujesz. Pamiętaj o tym”.
Wyprostowała się i wyszła z pokoju, zostawiając Marka z narastającą świadomością, że ucieczka może być bardziej niebezpieczna niż pozostanie. Ale pozostanie oznaczało poddanie życia pod jarzmo niecnych planów Eleanor – czego nie chciał zaakceptować.
Przepełniony emocjami Mark wędrował po bibliotece, dźwigając na swoich barkach ciężar odkrycia. Prywatny detektyw, którego potajemnie wynajął, właśnie wyszedł i potwierdził druzgocącą prawdę. Zmarły mąż Eleanor, Harold Brooks, został oszukany przez ojca Marka w oszukańczej transakcji nieruchomości, która pozbawiła rodzinę Brooksów fortuny.
Śmierć Harolda na zawał serca wkrótce potem była ostatecznym ciosem, pozostawiając Eleanor rozgoryczoną i zdeterminowaną, by się zemścić. Jej oświadczyny Markowi były czymś więcej niż tylko wyrównaniem rachunków; to był sposób na zadanie cierpienia jego rodzinie, nawet zza grobu.
Mark zacisnął pięści, a w nim narastał gniew. Jak mogła winić go za grzechy ojca? Choć głęboko nienawidził czynów Eleanor, nie mógł zaprzeczyć bólowi, który ją do nich popchnął.
Tej nocy Mark potajemnie spotkał się ze swoim kolegą ze studiów, Peterem. Z pomocą Petera zebrał dowody zebrane w biurze Eleanor, a także ustalenia detektywa. Dokumenty ujawniły, że Eleanor była zamieszana w praktyki graniczące z nielegalnością: podejrzane partnerstwa i sfałszowane raporty, mające na celu odbudowanie jej imperium za wszelką cenę.
„Marku” – ostrzegł Peter – „to wystarczy, żeby ją dopaść, ale musisz być ostrożny. Jeśli zorientuje się, że ją obserwujesz, kto wie, co zrobi”.
Mark ponuro skinął głową. „Wystarczająco dużo wyrządziła krzywdy. Czas z tym skończyć”.
Następnego ranka Mark czekał w dużym salonie, z dowodami bezpiecznie schowanymi w torbie. Kiedy Eleanor w końcu weszła, zachowując spokój, wstał i stanął z nią twarzą w twarz.
„Eleanor, musimy porozmawiać”.
Uniosła gwałtownie brew. „Naprawdę? Co może być aż tak pilne?”
Głos Marka był spokojny, gdy wyciągał dokumenty. „Wiem wszystko – o moim ojcu, o Haroldzie, o tym, co zrobiłeś, żeby odbudować swój majątek”.
Po raz pierwszy pozorna opanowanie Eleanor zachwiało się. Jej wzrok padł na papiery w rękach Marka.
„Znowu szpiegowałeś, prawda?” zapytała. „Czy rozumiesz, co twój ojciec zrobił mojej rodzinie?”
Mark zrobił krok naprzód i podniósł głos. „Rozumiem, że cię skrzywdził. Ale co z ludźmi, których skrzywdziłaś po drodze? I co ze mną? Nie zrobiłam nic, żeby na to zasłużyć”.
Eleanor zacisnęła zęby. „Moja rodzina zasłużyła na to, by wszystko stracić. Mój mąż zasłużył na śmierć ze stresu i żalu, podczas gdy twój ojciec żył w luksusie. Nie praw mi kazań o sprawiedliwości, Marku”.
Ręce Marka drżały, gdy trzymał dowody. „Zemsta go nie przywróci, Eleanor. Nie cofnie tego, co się stało. Poświęciłaś temu całe życie – krzywdząc niewinnych ludzi, rujnując im życie. Kiedy to się skończy?”
Ramiona Eleanor lekko opadły i przez chwilę Mark miał wrażenie, że dostrzegł w jej oczach coś na kształt żalu.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.